Gdy świat traci równowagę i pogrąża się w niepokoju, instynktownie szukam miejsc, w których czas płynie wolniej, a codzienność odzyskuje sens… To taka moja przestrzeń ciszy, światła i harmonii na oceanie wyobraźni. Szukam sensu w zwykłych przedmiotach, które – świadomie komponowane – dają poczucie bezpieczeństwa, wyciszenia, ukojenia.
Moje obrazy są jak książki, które czytam namiętnie. Każdy ma własny świat i własną atmosferę. Literatura, piękne słowa i ich gra są moją wielką inspiracją. W nowych miejscach, pokojach czy plenerowych pracowniach, natychmiast staram się oswoić te często anonimowe przestrzenie. Poprzez kilka moich przedmiotów-fetyszy, udrapowanych kolorowych sari, personalizuję je tak, aby powoli sączyła się twórcza, inspirująca atmosfera „mojej bajki”. Taki kolorowy laserunek harmonii… poza moim domem, Pola
2025
Kreuję taki świat mojej wyobraźni, który pozwala oderwać się od rzeczywistości. Lubię przedstawiać ukryte znaczenie rzeczy, ich magię i alegorie, Pola. Jeszcze do 22 października odbywa się znakomita wystawa Kontynuacja wyjątkowej Artystki – Poli w Pałacu Hatzfeldtów. Piękna aranżacja obrazów i rzeźb – dzieł, jakie rzadko można obejrzeć we współczesnych galeriach. Sentymentalna podróż do przeszłości, ale zapewne i w przyszłość, kiedy oryginalność i elegancja były i będą wartością niezbywalną. Ekspozycję można oglądać w Witrynie przy ulicy Wita Stwosza 32 we Wrocławiu, od strony Placu Dominikańskiego, kk
Czy kobiecość rodzi się wraz z pierwszym pocałunkiem? Pierwszą miłością i pierwszą czerwoną szminką? Własną, nie podkradaną mamie... W meandrach życia szukamy spełnienia w miłości. W namiętności, dotyku i bliskości. W czułości macierzyństwa. W budowaniu bezpiecznego gniazda – Domu, który jest nasz. Szukamy spełnienia w poszukiwaniu twórczej tożsamości, W znalezieniu własnego artystycznego języka. Czasem udaje się zachować balans między przenikającymi się światami. Najlepiej harmonię. Czasem jakaś sfera pochłania inną. Ale zawsze, zawsze dążymy do spełnienia.
Spełnienie, to niekiedy krótka, niekiedy długa świadomość szczęścia, to dojrzałość. Najważniejsze, by nigdy nie przestawać pragnąć, nie przestawać marzyć... Marzenia przecież się spełniają...
Chorzów
Uwielbiam te chwile, kiedy jestem sama w pracowni i – słuchając Mozarta – powoli zanurzam dłonie w czerwonej glinie. Znam ją, wiem, czego od niej mogę chcieć. Wtedy powoli „przychodzą” postaci z ukochanych książek. W pamięci wracają piękni oameni, których widziałam w najodleglejszych zakątkach świata. Tworząc ich twarze z bezkształtnej gliny, jestem naprawdę szczęśliwa, zaklinam je w czułym dotyku. Te rzeźby: Fleur, Noemi, Sophie, Ernest – to moi najlepsi przyjaciele. Znają moje myśli i tajemnice, i wiem, że nie wyszepczą choćby słowa, nigdy i nikomu. Ceramika, to sztuka magiczna, zaskakująca. Zawsze z drżeniem serca uchylam jeszcze gorący piec, aby zobaczyć „czy ogień był dziś łaskawy”. Ale najbardziej lubię, kiedy na moich oczach dokonuje się ten czarodziejski moment, gdy brunatna plama, położona na szkliwie, w ogniu przeradza się w złoto. A moje rzeźby nabierają powagi w swych złotych atrybutach. Wiesz, to takie moje bajki, ale bez nich nie umiem już żyć...
Chorzów
Wystawa Pauliny Melancholia w Galerii Kościelak to zbiór dokonań malarskich i ceramicznych artystki z lat 2004-2007. Powstawały jako rezultat plenerów artystycznych i licznych egzotycznych podróży artystki na Borneo, do Malezji, Afryki czy na Korsykę. Pola uwiecznia miejsca, które rozświetlone są słońcem, mienią się feerią kolorów i są odległe od kultury krajów Europy Północnej czy Zachodniej. To prace niezwykle sensualne, nasycone barwą, uczuciem, zapachem. Mimo różnic kulturowych, zawsze mówią o człowieku, o jego tęsknotach, marzeniach. Bohaterką tego rajskiego świata jest zazwyczaj kobieta – tajemnicza, marzycielska, piękna i ulotna. To właśnie gra między jawą i snem buduje nastrój prac Poli. Jej świat zamieszkują egzotyczne zwierzęta, ptaki i rośliny, które są zaskakująco bliskie nam wszystkim.
Wchodząc w świat baśni, odnajdujemy w niej własne sny i marzenia z Księgi tysiąca i jednej nocy. Pod względem formalnym, prace realizowane są unikatowymi technikami autorskimi na papierze, który artystka przywozi z odwiedzanych egzotycznych miejsc, lub w technikach ceramicznych, łączonych ze szkłem barwionym. Za lekkością i finezją ekspresji obrazu kryje się perfekcja technologiczna, ciekawość eksperymentowania i łączenia technik artystycznych.
Świat marzeń staje się światem realnym, dotykalnym, prawdziwym. Jest okruchem marzenia, które możemy dotknąć...
Pola Ziemba jest artystką o rozległych zainteresowaniach; spełnia się zarówno w malarstwie, jak i ceramice. Nieobce są jej doświadczenia rzeźbiarskie, eksperymentuje również z szklanymi tworzywami. Jej twórczość jest niewątpliwie odbiciem osobowości – radosny i żywiołowy kolor odpowiada optymistycznej życiowej postawie, dbałość o wyrazistość szczegółów i literacki charakter wielu jej prac zdradzają pasję poznawania i poszukiwanie wciąż nowych doznań. Artystka zwierza się w katalogu ostatniej swojej wystawy ...bez podróży byłabym smutna, jak zamknięty ptak w klatce. Ta wielość nowych doznań, smaków, barw zapada w pamięć. Kolor skóry młodej kobiety, zapach cytryn i pomarańczy, rosnących jak nasze jabłonie, z pozoru zwykłe przedmioty, składają się potem na moje własne opowiadanie o miejscach, w których byłam. Jedno z takich właśnie opowiadań prezentuje artystka na obecnej wystawie. Krótka historia umarłej miłości to cykl ośmiu ceramicznych kafli, przytwierdzonych do błękitnych szuflad. Są niczym ilustracje miłosnych listów, które bezpiecznie spoczywają na dnie biurka, oplecione aksamitną tasiemką, przesiąknięte zapachem perfum. Mimo że jest to opowieść o umarłej miłości, o uczuciu, które odeszło, nie jest utrzymanym w pastelowych tonacjach sentymentalnym wspomnieniem, lecz obrazem pamięci, przepojonym barwną radością tamtych chwil. Bohaterka owej kameralnej opowieści, zmysłowa blondynka, zdaje się wciąż szykować na nadejście ukochanego – bierze kąpiel, czesze włosy, skraca czas oczekiwania, karmiąc psa. W barwnej menażerii, asystujący jej zabiegom uważny widz dostrzeże postać łagodnego tygryska, który z ukrycia zdaje się observarować zakochaną kobietę i w końcu zostaje jednym z jej towarzyszy. W Krótkiej historii…Pola jest przede wszystkim malarką. Delikatna kamionka jest jedynie podobraziem, zaś rolę farb pełni szklany proszek. Artystka chętnie eksperymentuje, łącząc tworzywa ceramiczne i szklane, wytapiając w piecu swoje „obrazki”. Właśnie dzięki zastosowaniu szklanych pudrów i piasków uzyskuje tę niezwykłą barwność, która przyciąga wzrok każdego widza.
Uwielbiam podróże. Sycę się widokiem pinii, palm i eukaliptusów. Innym kolorem słońca, nasyconymi barwami ziemi, refleksami światła na lazurowym morzu. Inspiruje ukochana antyczna rzeźba i architektura. Wiem, że bez podróży byłabym smutna, jak zamknięty ptak w klatce. Ta wielość nowych doznań, smaków, barw zapada w pamięć. Kolor skóry młodej kobiety, zapach cytryn i pomarańczy, rosnących jak nasze jabłonie, z pozoru zwykłe przedmioty, składają się potem na moje własne opowiadanie o miejscach, w których byłam. Ale tak naprawdę light motivem, powracającym jak obsesja ostatniego czasu, jest fragment wiersza Cz. Miłosza: Campo di Fiori
W Rzymie na Campo di Fiori
Kosze oliwek i cytryn,
Bruk opryskany winem i odłamkami kwiatów.
Różowe owoce morza
Sypią na stoły przekupnie,
Naręcza ciemnych winogron
Padają na puch brzoskwini...
W tym wierszu, jak w życiu, barwność miesza się z okrucieństwem świata. Także je czuję, doznaję i przeraża mnie ono. I dlatego moją odpowiedzią są rzeźby, będące opowiadaniami o miłości, i harmonijne, spokojne obrazy, pełne zaczarowanych przedmiotów... Bo tam, za błękitną kotarką, gdzie stoi porcelanowy konik, zaczyna się Arkadia, moja Arkadia. Jeśli chcesz tu wejść, zapraszam.
Bolesławiec
Artystka, tocząc wewnętrzny dialog z materią, niejako czarując ją, wydobywa z niej tylko sobie znane właściwości. Humanistyczne aspekty, połączone z wrażliwością malarską i szacunkiem do gliny, składają się na wielką niekończącą się metaforę, w której forma odnajduje po kolei muzykę, taniec, zmysłowość, wreszcie miłość.
Uczucia, które trwają, ale też przemijają, jak pory roku, tyle że bezpowrotnie znajdują ujście w rzeźbiarskich formach.
Bolesławiec
Już jej dyplom z ceramiki był otoczony obrazami – kompozycjom ceramicznym towarzyszył aneks z malarstwa. Od tej pory ceramika i malarstwo w twórczości Poli przenikają się coraz bardziej. Malarskość jest dla mnie skojarzeniem odruchowym, kiedy patrzę na jej prace, strojące się w barwy jak kobieta w klejnoty; malarskość rozumiana w takim sensie, w jakim znaczącą bywa każda plama koloru, ważny – każdy akcent. A że jest to sztuka bardzo żywiołowa – i sztuka, i kobieta – zatem kolor musi być pełny, mocny, migotliwy. Inspiracje jej twórczości odczytuję w zmysłowym odczuwaniu świata, ona sama jest próbą przełożenia owych doznań w adekwatną plastyczną formę. Stąd poszukiwanie odpowiednich surowców, faktur, blasków. Kiedyś był to poetycki pejzaż wiodący ku reliefowi nabrzmiałością doklejanych materii, które dopowiadały ciąg dalszy plamie farby, kiedy indziej kłaniająca się totemowi rzeźba, wyzywająca nie tylko drapieżnym kształtem, ale też drapieżnym kolorem, a jeszcze innym razem – szkło w porcelanie, jak obraz w obrazie, jak wizjer prowadzący do wnętrza kalejdoskopu.
W sposób naturalny malarstwo olejne przekształciło się w relief, a następnie w formy przestrzenne, w rzeźbę. W równie naturalny sposób nastąpił wybór tworzywa – artystka pozostała wierna glinie ceramicznej, ale w niektórych kompozycjach zestawia ją ze szkłem i dzieje się to w dwojaki sposób: to wprowadza szklany ekran w ażur ceramicznej płyty, to wielobarwne szkło roztapia na jej powierzchni. Tym samym, nadal maluje obrazy: gliną, szkłem, tlenkami metali.
Szanując opór materii i nieuchronność przypadku, narzuconą przez proces wypału, sztuka Poli pozostaje spontaniczna i radosna. Odnoszę wrażenie, że owo specyficzne malarstwo tablicowe jest czymś w rodzaju osobliwych zaklęć, mających utrzymać w nieśmiertelności radość i urodę światła w pejzażu, blasku na wodzie, jaśnienia w powietrzu. Podobnie rzeźba – wydaje mi się być czymś w rodzaju totemu, przedmiotu adoracji, zwłaszcza że bywa umieszczana na specjalnych podestach i kolumnach. I również w rzeźbie nie brakuje malarskich odniesień, czy to tylko wewnętrzny kolor gliny, czy angoba, czy też smugi koloru podkreślające rysy obiektu. A są to obiekty wyraziste, ekspresyjne, sugestywnie działające zarówno jako forma plastyczna jak i kontekstem swoich inspiracji i znaczeń.
Myślę, iż Pola w ceramicznej glinie odnalazła dotyk i cielesność, w szkle – bezcielesność i niedotykalność, a w kolorze – tożsamość.
* Teksty z katalogów wystaw
